Lazania

Lazania chodziła mi pogłowie już od dłuższego czasu. Wiedząc że jest to spore wyzwanie trochę się z tym ociągałam. Pamiętam jak pierwszy raz miałam do czynienia z tym posiłkiem , skończyło się to na tym że pies ukradł z blatu cały ugotowany makaron przygotowany do wyłożenia w gęsiarce ;p było to i śmieszne i traumatyczne zarazem. Niemniej jednak wszystko potem się już udało i wyszło pysznie :) Tym razem już obeszło się bez obecności czworonogów i na spokojnie mogłam się pobawić w przygotowywanie tak fajnego obiadu. Po załączonym zdjęciu widać że danie to rozpływa się nie tylko w ustach, ale i na talerzu :p ;) Obiad trochę pracochłonny ale warty swojej uwagi i poświęconego czasu :D

Składniki:
makaronu lasagne, oliwa, ser żółty lub mozarella, sos pomidorowy: 0,5 kg mielonego mięsa wołowo-wieprzowego, 2-4 ząbki czosnku, 2 duże cebule, 0,5 kg dojrzałych, obranych ze skórki pomidorów lub pomidorów z puszki, zioła: bazylia, oregano, sól, pieprz, papryka ostra; sos beszamelowy: 2 łyżki masła, 2 łyżki mąki, 500 ml mleka, szczypta gałki muszkatałowej, sól, pieprz.

Przygotowanie:
 1. Przygotowujemy sos pomidorowy. Cebulę kroimy w drobną kostkę. Na rozgrzaną patelnię z olejem wrzucamy cebulę, dodajemy mięso oraz wyciskamy czosnek.
2. Pomidory drobno kroimy, dodajemy do reszty składników na patelni. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, oregano, a także bazylią.
3. Przygotowujemy sos beszamelowy. Rozpuszczamy 2 łyżki masła, dodajemy 2 łyżki mąki, mieszamy. Dodajemy zimne mleko, mieszamy aby mąka się rozpuściła i nie było grudek, ok 5minut. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem oraz gałką muszkatałową.
4. Podgotowujemy makaron w osolonej wodzie z łyżką oliwy.
5. Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą, układamy warstwowo kolejno makaron, sos pomidorowy, makaron oraz sos beszamelowy, posypujemy serem żółtym lub mozarellą. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika w temp ok 200* C, pieczemy ok 30min.


Share on Google Plus

About Antolka Jakuszkowa

    Blogger Comment
    Facebook Comment

4 komentarze:

  1. Uwielbiam lasagne :) A żeby rozpływała się tylko w ustach, a nie na talerzu trzeba odczekać 20-30 minut po upieczeniu zanim się zacznie kroić (tak, wiem, że to zadanie baaaaaaardzo trudne, bo ślinianki dostają wścieklizny od tych pięknych zapachów ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. to moja piersza lazania, więc napewno nastepnym razem postaram się odczekać, tak jak radzisz:) ale wsieklizna ślinianek gwarantowana:D

    OdpowiedzUsuń